Rumuński piekarz stawił czoła

Niedawny atak terrorystyczny w Londynie mógł zakończyć się jeszcze poważniejszymi stratami, gdyby nie postawa kilku bohaterów. Anglicy wymieniają obecnie przede wszystkim Roya Larnera, kibica Milwall. Ale Polakom najwyraźniej pozostanie w pamięci przede wszystkim Rumun Florin Morariu, bo ten – na ile mógł – kontratakował fizycznie.
london bridge

Przypomnijmy, że w sobotę wieczorem trzej terroryści wjechali samochodem w przechodniów na London Bridge, a następnie zaatakowali nożami ludzi w pobliżu targu Borough Market. Siedem osób zginęło, a 48 - zostało rannych.

Larner przebywał w pobliskim pubie z przyjaciółmi, gdy doszło do tych zdarzeń. 47-latek postanowił postawić się trzem zamachowcom. - Każdy z nich miał długi nóż w ręku – opowiada.- Najpierw krzyczeli o Allahu, później skandowali „Islam, Islam, Islam”.

Larner konkretnie wrzasnął... „Pi*****cie się, jestem z Millwall”. Jednocześnie ruszył w kierunku terrorystów. Wtedy ci rzucili się na niego. Ledwo uszedł z życiem po tym, jak został ośmiokrotnie dźgnięty nożem. Z pewnością, dzięki odwróceniu uwagi zamachowców, uratował życie wielu ludziom. Trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację rannej głowy, szyi oraz palców.

Media w tym czasie przypominają, że Millwall to klub, którego kibice mają jak najgorszą opinię. No ale do takiej postawy trzeba właśnie takiego „harpagana”. Więc pojawili się i tacy, nawet wśród celebrytów, którzy przyznają, że od teraz lubią Millwall. A w Polsce na forach internetowych ludzie przekornie zapytują, czy to „kibol” - czy jednak „kibic”.

Jednocześnie Polacy komentujący zajścia, domagają się, aby przede wszystkim nie zapominać o rumuńskim piekarzu Florinie Morariu, który pracuje w tutejszej Bread Ahead Bakery. O tym co się dzieje, dowiedział się, kiedy wpuścił do swojej piekarni przestraszone kobiety. Kiedy dał im szklankę wodę, te powiedziały m, że na zewnątrz szaleje trzech nożowników. Rumuński piekarz wobec tego wyszedł na zewnątrz, aby stawić im czoła.

Rumun posłużył się skrzynkami na chleb(!) walcząc z bandytami i jednocześnie udzielił schronienia ok. 20 osobom.  Najwyraźniej domagał się też, aby ludzie podawali mu inne przedmioty mogące posłużyć za broń. Na nagraniach widać też, jak pomaga policjantowi odprowadzającemu w pośpiechu jedną z ofiar.

Teraz, sam usprawiedliwia się, że nie za bardzo wiedział, jak radzić sobie w tej sytuacji. A poradził sobie całkiem sprytnie, bo jedną skrzynką rzucił w napastnika i spodziewając się, że ten może się uchylić, podbiegł i drugą zdzielił go w głowę.

Byli też inni bohaterowie. Wiadomo, że pewien Hiszpan, Ignacio Echevera, próbował pomóc zaatakowanej kobiecie samemu odpierając napastnika przy pomocy deski skateboardowej. Niestety, nie wiadomo o jego dalszych losach.

Interweniować próbował policjant po służbie, w efekcie teraz znajduje się w szpitalu w stanie krytycznym. Z kolei funkcjonariusz British Transport Police stawiał czoło bandytom mając za broń tylko służbową pałkę. Też został ranny, ale jego stan jest stabilny.

Powiększa się natomiast liczba ofiar. Ciało 45-letniego obywatela Francji Xaviera Thomasa, uznanego początkowo za zaginionego, zostało wyłowione z Tamizy.

Zapowiadane od dawna podwyżki cen energii wchodzą w życie. Będzie ciężko – dostawcy prądu i gazu nieźle przeczyszczą wasze portfele. Jak oceniają eksperci, rachunki niektórych konsumentów poszybują w górę nawet o 60%.
Na łasce i niełasce
Kolejne ciosy spadają na Wielką Brytanię szykującą się do ostatecznego opuszczenia struktur europejskich. Co rusz pojawiają się zapowiedzi wyprowadzki dużych, istotnych dla gospodarki biznesów albo prognozy pokazujące, że będzie jeszcze gorzej.
Zwijają się i w drugą stronę
Brytyjczycy nie tylko stracą europejskie biznesy działające nad Tamizą, ale sami również wyprowadzają się z kontynentu.
REKLAMA
________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.