Na łasce i niełasce

Kolejne ciosy spadają na Wielką Brytanię szykującą się do ostatecznego opuszczenia struktur europejskich. Co rusz pojawiają się zapowiedzi wyprowadzki dużych, istotnych dla gospodarki biznesów albo prognozy pokazujące, że będzie jeszcze gorzej. Nadzieją na lepsze jutro dla zwolenników Brexitu miały być nowe umowy handlowe.

          Tu ubędzie bankowców.

Zaczęto od tych mniej znaczących partnerów z krańca świata – trudno, aby to wywołało eksplozję optymizmu – wkrótce liczą na korzystną ugodę z USA. Jednak jak wskazują eksperci, nawet to porozumienie nie naprawi szkód wywołanych wyjściem ze struktur unijnych. Przyznał to ostatnio również minister sprawiedliwości i Lord Kanclerz David Lidington.

Trzeba dużo więcej podobnych umów. - Oczywiście, dobrze tę umowę mieć, ale ona sama nie wystarczy – wyjaśnia Lidington. Ma on nadzieję na nowe układy z rosnącymi gospodarkami Azji i Ameryki Łacińskiej. Lord Kanclerz był rzecznikiem pozostania w EU, jednak teraz trzeba robić co się da, aby pozostać jedną z czołowych potęg gospodarczych świata., wykorzystując większą elastyczność, po tym jak Wielkiej Brytanii już nie będą krępowały reguły Unii. Niemniej dalej uważa, że interesy brytyjskie najlepiej były chronione właśnie w strukturach EU. Zaprzestał co prawda głoszenia, że zdarzy się ekonomiczna katastrofa. Wszak nie wypada, no i:

-  Ludzie podjęli inną decyzję, do czego byli demokratycznie uprawnieni i nie sądzę, aby można by było dalej nazywać siebie demokratą, jeśliby się tej decyzji nie uszanowało. To by w ogóle zaszkodziło publicznemu zaufaniu dla demokracji – uważa.

Jednak brak odpowiednio obszernego pakietu umów handlowych mogących zrównoważyć tę jedną wielką umowę z Unią, to nie jedyny problem. Są jeszcze inne, może i poważniejsze.

Parę dni temu media obiegła np. wieść, że potężny bank JP Morgan, który zatrudnia aż  16 000 tysięcy ludzi w UK, zapowiada przeniesienie 3/4 z nich na Kontynent po tym, jak już Brexit zostanie sfinalizowany. I żadna umowa z USA nie powstrzyma tej amerykańskiej instytucji finansowej przed takim krokiem. Biznes to biznes.

Póki co, to na razie tylko kilkaset osób, które przygotowane są do przenosin, ale ta liczba może poważnie wzrosnąć i to rychło. Jak tylko Unia podyktuje takie warunki, że korzystniejsze będzie działanie dla Europy z Europy (co brzmi racjonalnie), taki krok zostanie wykonany. A fakty są takie, że większość operacji tego banku w UK dotyczy jednak pozostałych państw członkowskich UE (właśnie 75%), więc...

JP Morgan zapowiadał już zresztą wcześniej, że rozgląda się za nowymi centrami operacyjnymi w Dublinie, Frankfurcie i Luksemburgu. Dodatkowo mają działać biura m.in. w  Paryżu, Mediolanie, Madrycie i Sztokholmie.

Przenosiny mogą się odbyć na wiosnę 2019 roku, kiedy procedura brexitowa dojdzie do finału. Co gorsza, może to nie być odosobnione posunięcie. Zupełnie prawdopodobne są podobne „ucieczki” innych banków na Kontynent. Wszak będą one miały podobne problemy. A jaki to przybierze rozmiar, zależy tylko od Unii – nie zaś od Wielkiej Brytanii. Pod tym względem zdana ona jest na łaskę UE.

Banki to oczywiście motor napędowy ekonomii, ale inne przeprowadzki też mogą być co najmniej przykre. EasyJet to linie lotnicze jak najbardziej brytyjskie. No ale i one nie mogą już bazować całkowicie w swoim własnym kraju, jeżeli chcą poruszać się po Europie na dotychczasowych zasadach. Linie zapowiadają, że brytyjskie stanowiska pracy nie ucierpią, jednak otworzą nową bazę w Wiedniu. Wystąpiły już zresztą o licencję w tym kraju dla nowo powstałego easyJet Europe. Do tego ma powstać baza w Szwajcarii.

W ogóle, jeżeli nie dojdzie do jakiegoś odnowienia tzw. Open Skies Agreement, tym razem między UK a EU, to i inne linie będą musiały przenieść swoje siedziby – albo otworzyć nowe firmy, jak easyJet – na kontynencie. Jest jeszcze opcja sprzedaży akcji owych linii lotniczych obywatelom Unii. No i możliwa jest odpowiedź ze strony Wielkiej Brytanii polegająca na utrudnieniu lotów firmom europejskim, gdyby Brytyjczycy nie uzyskali korzystnych dla siebie warunków. Tyle, że Zjednoczone Królestwo to kilkadziesiąt milionów potencjalnych klientów, a w Unii jest ich kilkaset milionów...

Póki co to dobrze to nie wygląda. Dla Brytyjczyków – a wraz nimi i dla nas.

Jan Wokowicki

REKLAMA
INNE                                        
Polak z UK u Michelina!
Altrincham pod Manchesterem uważane jest za miejsce „posh”. Knajp w nim nie brak, ale jedyną, która dostała się na słynną listę Michelina na 2018 rok jest „Borage” prowadzone przez Mariusza Dobiesa wraz z narzeczoną Veroniką Janusovą.
Nowy garb dla self employed
Zamiast zapowiadanych w UK – jak to robią politycy przed wyborami na całym świecie - ułatwień w procedurach, mogą pojawić się kolejne utrudnienia.
Zwijają się i w drugą stronę
Brytyjczycy nie tylko stracą europejskie biznesy działające nad Tamizą, ale sami również wyprowadzają się z kontynentu.
Wina mołdawskie to hit
Polacy piją coraz więcej wina wysokiej jakości. Hitem ostatnich lat są wina mołdawskie. Choć z 7 litrami spożycia na osobę Polska jest daleko za światową czołówką, to powoli goni winiarskie potęgi.

______________________


REKLAMA

 

________________________________________________________________________________________________________________________

©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.