Nowy garb dla self employed

Zamiast zapowiadanych w UK – jak to robią politycy przed wyborami na całym świecie - ułatwień w procedurach, mogą pojawić się kolejne utrudnienia. Możliwa jest bardzo niemiła zmiana dla osób samozatrudnionych w Wielkiej Brytanii. „Self employed” będą bardziej kontrolowani fiskalnie i dołoży im się pracy – albo wydatków na księgowych - mogą bowiem zostać zmuszeni do składania zeznań kwartalnych zamiast dotychczasowych rocznych.
Takie niebezpieczeństwo zarysowało się po ostatniej przemowie Królowej w parlamencie. Wystąpienie  nie zawierało jakichś rewolucyjnych treści, ale Królowa wspomniała o tym, że może znów pojawić się tzw. Financial Bill. Ustawę tę proponowano w parlamencie jakiś czas temu, ale zastopowano prace nad nią po tym, kiedy ogłoszono wybory. W nowym parlamencie mają ponownie zająć się tym przedmiotem. A skutki dla samozatrudnionych – w tym dla tysięcy Polaków – mogą być znaczące. Przede wszystkim – uciążliwe.

Nowe regulacje miały za zadanie wypełnić to, co zapowiadano w marcowym budżecie. Kiedy jednak rząd zadecydował o wyborach, stało się jasnym, że nie ma szans, aby przepchnąć ustawę przez parlament, zanim jego członkowie zajmą się kampanią wyborczą. Wybory zmieniły nieco scenę polityczną, ale nie tyle, aby nie wrócić do pracy nad owymi przepisami.

Co ciekawe, o ich dokładnej treści niewiele wiadomo. Choć parę rzeczy można się spodziewać. Przede wszystkim podjęte zostaną nowe środki przeciwko unikaniu podatków. Ale jakie, to pozostaje niejasne. Podobnie właśnie jak w przypadku idei „Making Tax Digital” - bo jej częścią mają być również zmiany w trybie składania zeznań. Wiadomo wszakże, że cyfrowo – i kwartalnie. Objęłoby to osoby z kręgu small businessu i landlordów.
Pomysł budzi kontrowersje już od  momentu, kiedy pojawił się po raz pierwszy, jeszcze przed wyborami, parę miesięcy temu. Przedstawiciele grup biznesowych wskazują, że to byłby dodatkowy, spory koszt – również czasowy, zwłaszcza w przypadku małych firm. Skarbówka twierdzi przeciwnie – że więcej do roboty będą mieli tylko w dużych przedsiębiorstwach, a koszta spadną...

Mike Cherry, prezes Federacji Small Businessu, domaga się, aby bez rozwiania wszelkich wątpliwości wokół ustawy, przynajmniej opóźnić ją do 2020 roku albo wprowadzać fazami. - Nie ma bowiem jasności, jak te zmiany wyglądałyby w praktyce – zauważa. - Czy zeznania podatkowe składane kwartalnie obejmowałyby komplet rachunków? Nikt tego nie wie. Wdrożyć można coś co jest dokładnie sprawdzone i wypróbowane, kiedy wykorzystywane w tym procesie oprogramowanie działa na pewno efektywnie i zapewnione jest bezpieczeństwo w sieci. A wypróbować się je powinno na dużych firmach najpierw. Do tego wielu ma problem ze złożeniem zeznania raz do roku. Powstanie problem kar dla tych, którzy się spóźnią, bo np. byli na wakacjach przy końcu kwartału albo byli chorzy. Spodziewam się bałaganu. Rząd nie myśli w kategoriach realnego życia.

To co wiemy z informacji ujawnionych przez rząd już wcześniej, to to, że przejście na rozliczenia cyfrowe będzie dla małych firm wciąż dobrowolne. Ci, którzy się zdecydują, skorzystają z darmowego oprogramowania. Przedsiębiorcy będą mogli też wciąż rozliczać sobie dochody i rozchody np. na arkuszach w Excelu, które będą wysyłane przez nowe oprogramowanie do skarbówki.

Szeroki sprzeciw przeciw owym pomysłom może spowodować ich powstrzymanie, czy raczej opóźnienie albo złagodzenie. Jedno zresztą już jest - ci, którzy sobie tylko dorabiają i wykazują przychód poniżej £10,000, nie zostaną objęci nowymi zasadami.
Nie należy się jednak spodziewać powrotu rządu do innego projektu – czyli zmian w systemie składek National Insurance samozatrudnionych. Podwyżka tzw. Class 4 rate spotkała ze znaczącą krytyką grup biznesowych oraz prasy i została odłożona na półkę.

11 mld dla tych, co na chwilę
Nawet 11 mld zł mogą odzyskać Polacy pracujący w 6 krajach UE z nadpłaconego podatku. Nasi rodacy też są bardzo świadomi tego, jakie zasiłki im przysługują – choć nie wszyscy wiedzą, że w części krajów można się ubiegać o zasiłek rodzinny za kilka lat wstecz.

Zwijają się i w drugą stronę
Brytyjczycy nie tylko stracą europejskie biznesy działające nad Tamizą, ale sami również wyprowadzają się z kontynentu.

Wszystko albo nic
Brytyjczycy dostali kolejny mocny sygnał, że nie będzie relacji z Unią Europejską na ich warunkach. Dąsy, pogróżki, że „odejdą od stołu negocjacji” nikogo nie ruszają. Chcąc zachować wolny handel, muszą zgodzić się również na wolny przepływ ludzi.
______________________

________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.