ANALIZA                                                               

Kryzys w Ryanair trwa

Obecna sytuacja „niskokosztowych” linii Ryanair jest spowodowana różnymi czynnikami. Wszystkie one jednak powstały z winy bossów tej firmy. Za problemy przewoźnika płacą przede wszystkim pasażerowie – którzy teraz zażądają odpowiednich odszkodowań, a co najmniej zwrotu kosztów. Irlandzkie linie odwołują do 50 lotów dziennie. Jest wśród nich również parę połączeń, z których korzystają polscy pasażerowie. Inne lotniska wydają się być jednak jeszcze bardziej pokrzywdzone.
kryzys w Ryanair
Jako główną przyczynę szefostwo Ryanaira wymieniało początkowo dążenie do poprawienia punktualności, a teraz mówi o złym ustawieniu grafika urlopów („we messed up with holidays rota”). Linie zmieniły ostatnio rok urlopowy z tego kalendarzowego na okres od kwietnia do marca.
I pewnie coś jest na rzeczy, ale przyczyny są trochę bardziej złożone. W naszych mediach do niedawna nacisk kładło się na nieetyczne postępowanie z pilotami – innymi słowy, zatrudnianie ich na umowach praktycznie „śmieciowych”. Ci więc wreszcie mieliby pójśc gdzie indziej.
Tym bardziej, że znaleźli się na nich chętni. Na rynku coraz bardziej rozpycha się się Jet2 i Norwegian. A Norwegowie mają świeżo w pamięci nieudaną próbę współpracy z Ryanair. Mieli dla nich przewozić ludzi za Atlantyk, połączenia już nawet reklamowano w prasie. Jednak póki co, sprawa została odłożona na półkę. Za to Michael O'Leary, właściciel irlandzkiej firmy, zdążył złośliwie skrytykować niedoszłych partnerów. Powiedział m.in., że Norwegian nie przetrwa pięciu miesięcy...
Więc właściciel skandynawskiego przewoźnika Bjørn Kjos dogadał się w międzyczasie m.in.z easyJet oraz rozmawia z JetStar w sprawie lotów do Singapuru. A przede wszystkim zaoferował nowym pilotom lepszą płacę i normalne kontrakty z dobrym pakietem socjalnym. To skusiło trochę osób z Ryanair (wersje wahają się pomiędzy 100 a 140). Z drugiej strony ani Norwegian, ani żadne inne linie nie są w stanie przyjąć tylu pilotów, aby zapewnić zatrudnienie większości personelu Irlandczyków. Ci mają wszak aż 4200 pilotów. Zwyczajnie – nie mieliby dla nich zajęcia. Raz, że nie mają tylu połączeń, dwa – że to okres powakacyjny. Dla przewoźników lotniczych lepsza część roku, to ta pomiędzy Wielkanocą a wrześniem. I nawet święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok nie są w stanie zmienić tego faktu. Teraz się wielu ludzi w tym biznesie nie zatrudnia.

Oczywiście kwestia pilotów jest kluczowa dla całej sytuacji. Ci w Ryanarze nie są zadowoleni ze swoich warunków. Anonimowo skarżą się w mediach. Ostatnio zwołali spotkanie w Dublinie – przybyło 120 osób – na którym rozważali podjęcie akcji strajkowej. Taka możliwość wciąż istnieje i trudno sobie wyobrazić, jakie to spowodowałoby problemy dla tysięcy klientów irlandzkich linii. Którzy przecież poza tym poszukają innych linii. Michael O'Leary szuka więc tymczasem pilotów nawet... w Brazylii.

No i musi sobie poradzić z poważnymi problemami. Możliwe, że trzeba będzie wydać jakieś 20 milionów euro na zwrot kosztów i odszkodowania. Uciec się od tego nie da, naciska już Unia Europejska i brytyjski minister lotnictwa Lord Callanan. Domagają się pełnego wywiązania ze zobowiązań. Oficjalne czynniki przypominają też, że pasażerowie, którzy nie zostali poinformowani odpowiednio wczas o odwołaniu lotu, mają prawo nie tylko do zwrotu kosztów, ale też odszkodowania w wysokości od €250 do €400. Zaś spadek cen akcji firmy spowodował stratę rzędu £500 milionów.
Jednak - uwaga! Nie wszystkie frimy ubezpieczniowe nie chcą wypłacać odszkodowań za hotele, wynajem samochodów i inne koszta utracone z powodu odwołania lotu przez Ryanair.

PJ
INNE                                                    
Wakacje raczej w Polsce
W tym roku na wakacyjny urlop planuje wyjechać o 800 tys. Polaków mniej niż przed rokiem. Zdecydowana większość wyjeżdżających zamierza spędzić urlop w Polsce.

Ssanie słabsze, choć też skuteczne
Krok ów zapowiadano już od jakiegoś czasu i wreszcie niedawno weszły w życie nowe przepisy dotyczące odkurzaczy. W całej Unii Europejskiej – a więc i wciąż w Wielkiej Brytanii - urządzenia te mogą mieć maksymalnie 900 W mocy.

Zatruci, czy nie - forsa się należy
Słyszeliście o celowym rozbijaniu samochodów, aby zarobić na ubezpieczeniu? Podobny „numer” robią w turystyce, tylko prościej i pewniej. Dzięki naciąganemu wykorzystaniu polisy niektórzy brytyjscy turyści – bo to ich specjalność – organizują sobie praktycznie darmowe wczasy.

REKLAMA
________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.