GOSPODARKA, CZYLI JAK ŻYĆ                                                                                                                                                   

Pazerność najbogatszych


Każda wieść o powszechnej, czy też choćby prawie powszechnej podwyżce płac, przyjmowana jest przez ludność z radością. Nie inaczej jest i tym razem, choć jest tu pewne „ale”. Podnieśli bowiem właśnie tzw. UK Living Wage. Niektórzy mylą ją z urzędową płacą minimalną, To błędne myślenie. Niemniej przynajmniej jakieś 150 tysięcy najmniej zarabiających szczęściarzy dostanie od tej pory przynajmniej £8.75.
płaca na życie w UK
National Living Wage to zaś płaca, która według pewnych instytucji powinna starczać na życie. Tymczasem ta minimalna, czyli 7.50/h dla osób pow. 25 roku życia (poza Londynem) – niestety, wcale nie gwarantuje takiego poziomu. Tyle jednak można firmom nakazać zapłacić według rządu; tak, aby nie spowodować kłopotów, również na rynku płacy.
Okazuje się, że ponad 1/5 osób zatrudnionych w Wielkiej Brytanii zarabia mniej niż ta pożądana „living wage”. Od poniedziałku powinno polepszyć się tym, których firmy respektują wymogi „płacy starczającej na życie”. Doszło bowiem do jej podwyżki, mającej skorygować inflację, wzrastające koszty energii, transportu, itd.. The Living Wage Foundation grupująca takich pracodawców, ogłosiła, podniesienie jej o 30p za godzinę, czyli do £8.75 na terenie kraju, zaś w Londynie burmistrz Sadiq Khan stwierdził, że tamtejsza podwyżka wyniesie 45p, czyli Living Wage zatrzyma się obecnie na sumie £10.20/h.

Przynależność do w/w Fundacji i wypłacanie orzekanych przez nią poborów jest dobrowolna, ale to i tak już 3600 pracodawców. Płace podniosą m.in. tacy giganci jak Google, IKEA, Nationawide, EDF Energy, National Grid, Aviva, Nestle itd.

Przydałoby się ich więcej. Cytowana przez „Guardiana” Dr Wanda Wyporska, dyrektor wykonawczy The Equality Trust, powiedziała:  - To niesamowite ilu z największych brytyjskich pracodawców odmawia płacenia swoim pracownikom National Living Wage. To tym bardziej odrażające, jeśli weźmie się pod uwagę, że przeciętny dochód szefów firm FTSE 100 (największych spółek giełdowych – PJ) jest obecnie 300-krotnie większy, niż pracownika na płacy minimalnej.

Pomiędzy tymi, którzy nie chcą płacić „poborów wystarczających na życie” są m.in. sieci luksusowych hoteli, a także kluby Premier League. Wiemy np. o Brighton and Hove. W ogóle spośród firm FTSE 100 aż 2/3 nie dają tyle pracownikom. W tym: BP, BT, Vodafone, Shell. Ci, którzy zarabiają najwięcej, nie chcą dzielić się ze swoimi biednymi pracownikami.

Inni wprowadzają National Living Wage, ale... Wyciągną ludziom z drugiej kieszeni. Caffe Nero przykładowo zabrało darmowe posiłki i napoje, zastępując je pewnym dyskontem. Inni tną nadgodziny albo zwrot za kilometraż/paliwo.

Wśród tych, którzy nie otrzymują dyskutowanej tu płacy w gorszej sytuacji są panie – jedna na cztery nie może na takie pobory liczyć (16% mężczyzn). Poza tym gorzej mają ci na kontraktach typu part-time.

PJ
INNE                                  

_________________________
SERWIS BIZNES DZIĘKI    
________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.