Drakońskie plany względem imigrantów

Rządowe plany dotyczące imigrantów z Unii, jakie przedstawiono w ujawnionym niedawno przez prasę dokumencie, spotkały się błyskawicznie z miażdżącą krytyką. Są one bowiem drastyczne, niehumanitarne i dyskryminujące, a szkodliwe na pewno i dla brytyjskiej ekonomii.
Zakładają one m.in. natychmiastowe po Brexicie zastąpienie prawa do pracy systemem ograniczonych czasowo zezwoleń,  utrudnienia związane ze sprowadzaniem na Wyspy rodzin itd.

Dokument Home Office ujawniony przez dziennikarzy „Guardiana”  zatytułowany „Border, Immigration and Citizenship System After the UK Leaves the European Union”. Rząd póki co nie chce komentować informacji pochodzących z nieoficjalnego źródła.

Według zamieszczonych tam zasad, pracownicy niewykwalifikowani mogliby się starać o maksymalnie 2-letnie zezwolenie na pobyt w UK. Specjaliści mogliby liczyć na 3 do 5 lat. Wjazd do Wielkiej Brytanii będzie możliwy wyłącznie z paszportem. Z kolei ci obywateli krajów Unii, którzy planują tu zostać na dłużej niż kilka miesięcy musieliby zaopatrzyć się w czasowy dokument biometryczny.
Planuje się ograniczenia nie tylko czasowe, ale i liczbowe. Nie wszyscy, zwłaszcza niewykwalifikowani, którzy chcieliby dostać taką wizę pracowniczą, dostąpiliby tego „zaszczytu”. De facto, osoby z Unii Europejskiej traktowane byłyby podobnie, jak te spoza niej.
Na Wyspy można by dalej wjeżdżać, np. turystycznie (oczywiście z paszportem) i zostać tu na jakieś 3 do 6 miesięcy. Dokładny limit czasowy ma zostać dopiero uzgodniony.
Słabym pocieszeniem jest fakt, że na pełne wdrożenie wszystkich zasad potrzeba by dwa lata. 

Krytyka tych zamierzeń była natychmiastowa i nie słabnie. Rząd jest oskarżany o wprowadzanie obostrzeń, które uderzą w gospodarkę i NHS, zniszczą więzi rodzinne (wśród imigrantów) i pozwolą nieuczciwym przedsiębiorcom na wykorzystywanie cudzoziemców. Bo wzrost nielegalnego zatrudnienia byłby pewny. Ministrom zarzuca się wręcz analfabetyzm ekonomiczny i okrucieństwo.

Takie głosy słyszy się nie tylko od imigrantów i na forach internetowych, ale od polityków, dziennikarzy i działaczy społecznych. Ian Blackford z partii SNP nazwał projekt „hańbą”. Współliderująca Partii Zielonych Caroline Lucas stwierdziła: - Rządowe plany poradzenia sobie z imigracją po Brexicie są nie tylko bzdurne ekonomicznie, ale zwyczajnie okrutne.
Alison McGovern z Labour Party powiedziała natomiast: - Nasza gospodarka i służby publiczne korzystają bardzo znacznie z tego, co wnoszą obywatele UE. W samym NHS pracuje ich 60 000, wielu innych we wszystkich gałęziach gospodarki, w tym w tzw. zawodach niskokwalifikowanych. Bez ich wysiłków jednak narażamy się na poważne ryzyko.

- Jeżeli te regulacje zostałyby wprowadzone, miałoby to katastrofalny wpływ na branżę hotelarsko-turystyczną - ocenił Ufi Ibrahim, dyrektor wykonawczy British Hospitality Association.
- Jeżeli tak myśli rząd, to pokazuje to jego głęboki brak zrozumienia znaczącego wkładu pracowników z Unii, na wszystkich szczeblach, w branży spożywczej – orzekł Ian Wright, dyrektor generalny Food and Drink Federation.
Rząd nie komentuje, ale pojawiają się głosy o innych jego działaniach. Np. o pomijaniu, o ile nie ukrywaniu raportów, wskazujących na pozytywny wpływ imigracji europejskiej i szkodliwości pozbywania się pracowników z Unii.

Są też tacy, którzy uspokajają, że te plany to tylko „szkic”, a przeciek mógł być celowy. A pojawił się np. po to, aby wybadać reakcje publiki i mediów. Względnie przez to, że zbliża się konwent Partii Konserwatywnej, gdzie miałby umocnić pozycję Theresy May i jej ekipy. Ona walczy nie tylko o Brytanię (o ile w ogóle?), ale również o swój stołek. We własnej partii również.

Jan Wokowicki
INNE                                        
Wraca kultowa Nokia 3310

Odświeżona wersja telefonu od dziś w sklepach. Ma trafić zwłaszcza do tych, którzy zmęczeni wszechobecną technologią i social mediami, szukają użytecznego i prostego sprzętu.

Na łasce i niełasce
Kolejne ciosy spadają na Wielką Brytanię szykującą się do ostatecznego opuszczenia struktur europejskich. Co rusz pojawiają się zapowiedzi wyprowadzki dużych, istotnych dla gospodarki biznesów albo prognozy pokazujące, że będzie jeszcze gorzej.
Uważaj z pralką, unikaj styropianu
W Wielkiej Brytanii trwa akcja związana z poprawą bezpieczeństwa w wieżowcach mieszkalnych. To następstwo niedawnego tragicznego pożaru w Londynie. Z kilku miejsc dochodzą sygnały o objawach paniki.
Polski patriotyzm piwny

Polacy piją głównie piwa rodzimej produkcji. Statystyczny Polak pije 98 litrów piwa rocznie. Przede wszystkim są to krajowe produkty, bo import stanowi zaledwie 2 proc. Krajowe browary do produkcji wykorzystują w dużej mierze surowce z polskich upraw.

______________________

________________________________________________________________________________________________________________________
©Media&Net Invest

Stwórz darmową stronę używając Yola.